Znajdź artykuł

szukaj w temacie
szukaj w artykułach

   Transfery w Ekstraklasie (Zima 2010)  2010-03-04

 

Przez 2 miesiące (styczeń, luty) drużyny Ekstraklasy mogły dokonywać transferów. Jednak tak długi okres wcale nie zaowocował wielkim ruchem na tym polu. Wręcz przeciwnie! Większość klubów dokonała tylko kosmetycznych zmian, a zupełnie nieliczne poszły na całość i zaszalały...

Zdecydowanie najciekawiej tej zimy było w Wodzisławiu, gdzie za sprawą anonimowej do tej pory w środowisku piłkarskim osoby działy się transferowe cuda. Mowa o piekarzu, lokalnym patriocie Dariuszu Kozielskim, który postarał się o to, żeby śląski klub miał jak największe szanse w walce o utrzymanie. Do Odry przybyło aż 10 piłkarzy, większość z głośnymi jak na nasze realia nazwiskami. Czy jednak nie przedobrzono? Dokonano całkowitej rewolucji w składzie, a model taki zupełnie nie sprawdził się ostatniej zimy w Górniku Zabrze czy Cracovii, które też kupowały, kogo się dało, a ostatecznie i tak zajęły 2 ostatnie pozycje w lidze. Przy czym Cracovię uratował brak licencji dla ŁKS, Górnik natomiast spadł z hukiem. Jednak jest pewna różnica w poczynaniach wodzisławian, chociażby w odniesieniu do Górnika. Zabrzanie sprowadzili piłkarzy z drużyn także walczących wtedy o utrzymanie jak Piast, Polonia Bytom, Jagiellonia. Z kolei Odra sięgnęła po kilku piłkarzy z sukcesami, jak chociażby 5-krotny mistrz Polski i zdobywca 2 pucharów naszego kraju Mauro Cantoro z Wisły, Arkadiusz Onyszko - bramkarz z sukcesami w Danii nie mający klubu tylko dlatego, że wywołał aferę swoją książką, czy Brasília zwycięzca azjatyckiej Ligi Mistrzów. Kolejne kilka nazwisk to piłkarze mający coś do udowodnienia swoim poprzednim pracodawcom jak: Jakub Grzegorzewski, Robert Kolendowicz, Paweł Magdoń czy Marcin Chmiest. Na pewno liczą, że uda im się odbudować w śląskim klubie, jak miało to miejsce już wielokrotnie w jego historii. Przy okazji pozbyto się zawodników, którzy zupełnie się nie sprawdzili w rundzie jesiennej. To, co będzie widoczne tej wiosny, to niewątpliwie brak zgrania poszczególnych zawodników, który może okazać się kluczowym powodem niepowodzenia Odry, biorąc pod uwagę fakt, że runda trwa tylko 2,5 miesiąca, a pozostało zaledwie 12 spotkań.

Inną drużyną, która sporo namieszała w swoim składzie, była Korona Kielce. Nowy trener Marcin Sasal postawił na zawodników, co do których miał dobre rozeznanie, bo jeszcze niedawno pracował w pierwszoligowym Dolcanie Ząbki. Dlatego większość transferów to futboliści dopiero na dorobku, wywodzący się z tej klasy rozgrywkowej. Grzegorz Lech i Maciej Tataj to jeszcze niedawni podopieczni trenera z Dolcanu. Natomiast Paweł Kaczmarek i Łukasz Maliszewski zostali wypatrzeni przez niego podczas rozgrywek. Z klubów Ekstraklasy ściągnięto Michała Zielińskiego, Artura Jędrzejczyka czy Pavola Staňo. Pozbyto się Edsona, Nawotczyńskiego czy Zganiacza. Jak twierdzi trener, kupieni zawodnicy są dopiero na dorobku, więc chce im dać szanse zaistnienia na niwie najwyższej klasy rozgrywkowej. Jeśli się powiedzie, będzie to niewątpliwie sukces obustronny, jeśli nie - przegrają zarówno zawodnicy, jak i trener. Czy podjęte ryzyko się opłaci?

Kolejnym klubem, w którym panował wzmożony ruch, była Polonia Bytom. Tej zimy w Bytomiu przetestowano masę zawodników, z których wybrano najlepszych. Przed sezonem taka taktyka się opłaciła, gdyż zupełnie nieznane wcześniej nazwiska pokazały, że stać ich na bardzo dobrą grę. Bytomianie z powodu lichych finansów radzą sobie właśnie w ten sposób, próbując wypromować ludzi nieznanych szerszemu gronu. Właściwie tylko 3 nazwiska są dobrze znane: Maciej Bykowski, Jacek Kuranty oraz Błażej Telichowski. Równie duża liczba zawodników opuściła zespół, jednak w dwóch przypadkach klub zachował się beznadziejnie. Blokowanie transferów zawodnikom, którym kończą się kontrakty, nie wpłynie dobrze na drużynę. Tym bardziej, że są to piłkarze, którzy zrobili coś dobrego dla klubu. Całe szczęście, że Michał Zieliński już jest w Koronie. Niewiele brakowało, a fatalna mogła być sytuacja lidera środkowej formacji Rafała Grzyba, który podpisał kontrakt z Jagiellonią mający obowiązywać dopiero od lata. Przez to został przez Polonię zawieszony w prawach zawodnika, oraz nie zgłoszony do rozgrywek. Jednak w ostatniej chwili działacze, nie chcąc zepsuć atmosfery w szatni, co niewątpliwie miałoby miejsce, porozumieli się z „Żubrami”. Z niewolnika nie ma przecież pracownika.

Jak radzili sobie z łataniem dziur w składzie inni kandydaci zagrożeni spadkiem? Piast Gliwice sprowadził graczy znanych już na polskich boiskach i jeszcze mających coś do udowodnienia: Bartosza Iwana, syna słynnego Andrzeja, Mariusza Zganiacza, swego czasu jednego z lepszych pomocników czy też Adriana Paluchowskiego, niespełnionego w Legii pomimo dobrej gry. Zdaniem trenera Fornalaka zabrakło tylko jednego transferu, chodzi o obrońcę Pavola Stano, który już strzelił gola dla nowego klubu - Korony. Drużynę opuścili piłkarze, którym się nie powiodło w klubie z różnych powodów m.in. Damian Seweryn, Jakub Szmatuła czy Marcin Bojarski.

Zagłębie Lubin pod wodzą zupełnie nowego trenera Marka Bajora sięgnęło po graczy z zagranicy, reprezentanta Serbii bramkarza Bojana Isailovića oraz Kolumbijczyka Sergio Mauricio Reina Piedrahíta. Piłkarze ci, podobnie jak trener, są na razie jedną wielką niewiadomą, więc ciężko stwierdzić, czy się sprawdzą. Klub opuścili m.in.: Piotr Świerczewski, co jest akurat dobrą decyzją, czy Robert Kolendowicz – transfer tego niekoniecznie.

Pomimo sprowadzenia 3 obcokrajowców wydawać by się mogło, że Arka nie przespała zimy. Aczkolwiek, patrząc na potencjał ludzki w tym klubie, wydaje się, że należało sięgnąć głębiej do portfela, żeby nie obudzić się w pierwszej lidze. Tym bardziej, że gdynianie mają w swoich szeregach wielu wiekowych zawodników (pozbyto już się Bartosza Karwana oraz Grzegorza Nicińskiego), dla których ta runda będzie jedną z ostatnich, o ile nie ostatnią na boiskach Ekstraklasy. Dwaj czarnoskórzy piłkarze mają wzmocnić siłę ognia, są to: sprawiający kłopoty wychowawcze Joël Omari Tshibamba, mający przygodę w holenderskim NEC Nijmegen oraz Joseph Désiré Mawaye, stażujący swego czasu w znanej szkółce Anderlechtu Bruksela. Trzecim graczem jest Słowak Miroslav Božok, który nie załapał się na transfer do polskiej ligi latem, kiedy to Wisła Kraków zrezygnowała z niego, mając do wyboru lepszego wg Macieja Skorży piłkarza, Andraża Kirma.

W lepszej sytuacji, niż wyżej wymienione, wydają się 2 kolejne kluby. Mianowicie Polonia Warszawa i Jagiellonia. Ich obecna kadra jest na tyle mocna, że powinny walczyć o wyższe cele niż utrzymanie, a jak na razie z różnych względów, nie są pewne swojego bytu w kolejnym sezonie. Polonia Warszawa, która przez zbyt duże rotacje trenerów spisywała się kiepsko jesienią, teraz zadbała o stabilizację i sprowadzenie graczy, którzy mają natychmiast pociągnąć zespół. Wielkiego sprzątania dokonał coach Bakero, pozbywając się takich piłkarzy jak: Michał Chałbiński, Jacek Kosmalski, Tamás Kulcsár, Błażej Telichowski. Wielkie problemy z graniem będą mieli skreśleni przez trenera Damian Jaroń oraz Milan Nikolić. Na ich miejsce przybyli uznani ligowcy Tomasz Brzyski oraz Janusz Gancarczyk. Sprowadzono też wychowanka Barcelony, Andreu Guerao Mayorala, a transferami last-minute okazali się dwaj napastnicy Dolapo Omotayo Ayewoh i Roberto Santos Rodríguez. Czy to wystarczy, aby Polonia pięła się w górę tabeli?

Powodem tak niskiej pozycji Jagiellonii, jak wiemy, nie jest wcale kiepska gra, tylko 10 ujemnych punktów za aferę korupcyjną. Dlatego klub zastosował rozsądną politykę ewolucji w składzie. Pozbyto się mało istotnych piłkarzy (poza Marco Reichem), lub takich, którzy zawiedli jak Krzysztof Król czy Vahan Gevorgyan. Natomiast Grzegorz Szamotulski nie pogodził się z pozycją rezerwowego i rozwiązał kontrakt. Do drużyny dołączyli przede wszystkim, wyrzucony z Polonii Warszawa Jarosław Lato, niespełniony talent Marcin Burkhardt czy król strzelców ligi białoruskiej Brazylijczyk Maycon, oraz w ostatnim momencie, wyróżniający się w naszej lidze, środkowy pomocnik Rafał Grzyb.

Podobna polityka transferowa miała miejsce w Śląsku Wrocław oraz Cracovii, gdzie skoncentrowano się na jakości, a nie ilości. Śląsk wyciągnął z Wisły zdolnego, lecz nieskutecznego napastnika, Piotra Ćwielonga, który powinien być wzmocnieniem, a także słowackiego bramkarza z ciekawym życiorysem (grał w lidze hiszpańskiej, tureckiej i greckiej) Mariána Kelemena, który poprzez bardzo dobre występy liczy na wyjazd ze swoją kadrą na Mistrzostwa Świata do RPA. Z istotnych zawodników odszedł tylko Janusz Gancarczyk, który nie spisywał się ostatnio najlepiej.

Z kolei Cracovia postawiła na młodych zdolnych, Krzysztofa Kaliciaka oraz stażującego w holenderskim Willem II Tilbury, Wojciecha Łuczaka. Ciekawymi zawodnikami mogą okazać się dwaj reprezentanci Mołdawii, biorąc pod uwagę fakt, że trener Lenczyk zawsze w pierwszej kolejności stawia na "krajowców", a dopiero, gdy ktoś jest wyraźnie lepszy, zatrudnia zawodnika z zagranicy. Są to pomocnik Alexandru Suvorov oraz wypożyczony w ostatniej chwili napastnik, Gheorghii Ovseannicov. Mołdawianie są jedynymi "stranieri" w kadrze krakowian. Klub opuścili za słabi na grę m.in. Dariusz Kłus czy Jakub Grzegorzewski.

Całkowity spokój tej zimy zapanował natomiast w Gdańsku. W klubie przy ogólnym zadowoleniu z wyników po rundzie jesiennej nie pomyślano o wzmocnieniach. Przybyli tylko Rafał Kosznik oraz Łotysz Olegs Laizans. Wypożyczony został do portugalskiego Maritimo dobry bramkarz Mateusz Bąk, który przegrał rywalizację z Pawłem Kapsą.

Z zupełnie innych powodów równie spokojnie było w 2 kolejnych ekipach. Przyczyną tego stanu były niestety problemy. GKS Bełchatów nie może być sponsorowany przez spółkę skarbu państwa, dlatego jest obecnie na etapie zmiany właściciela i istniała uzasadniona obawa, że silna drużyna, jaką tu zmontowano, rozsypie się jak domek z kart. Na całe szczęście udało się zatrzymać wszystkie najważniejsze ogniwa, a ubytek Carlos Costly'ego zrekompensowano sobie szybko, kontraktując Zbigniewa Zakrzewskiego. Drużyna nie powinna więc stracić na jakości.

Podobnie rzecz się miała w rewelacji rundy jesiennej, Ruchu Chorzów, gdzie bliska odejścia była większość wyróżniających się graczy. Chorzowianie nie cierpią na nadmiar pieniędzy, jednak należy uznać za ich wielki sukces utrzymanie stanu posiadania, bo ofert sprzedaży było sporo. Tylko jeden "ząb trzonowy" został wyrwany, a był nim Tomasz Brzyski. W celu zabezpieczenia się przed odejściem kogoś ze znakomitej dwójki napastników Sobiech – Niedzielan, pozyskano Arkadiusza Piecha, który zdobył już gola w swoim debiucie ligowym. Awaryjnie powrócił też do Chorzowa Grzegorz Goncerz.

Co natomiast zrobiły tej zimy drużyny mające walczyć o mistrzostwo, a w perspektywie o awans do Ligi Mistrzów? Teoretycznie najsilniejsze i najbogatsze Legia, Lech czy Wisła? Patrząc na zakupy nie wygląda to zbyt optymistycznie. Widać, że drużyny te chcą przeczekać trudny okres, jakim niewątpliwie jest przebudowa stadionów. Dopiero za kilka lat, kiedy średnia widownia na meczach będzie ok. 30 tys. ludzi, dzięki czemu uda się znacznie wzbogacić - ruszą do transferowej ofensywy.

Póki co Legia zadowoliła się tym, co ma. Po dyskwalifikacji znów będzie mógł grać reprezentacyjny obrońca, Jakub Wawrzyniak. Z kolei podpisanie umowy z pierwszym Chińczykiem w naszej lidze, Dongiem Fangzhuo, jest bardziej działaniem prezesów Legii, widzących w nim dobry interes na przyszłość, niż wolą trenera, który wcale nie był do końca przekonany co do przydatności tego piłkarza do składu. Jako ciekawostkę należy podać, że Chińczyk był graczem słynnego Man Utd oraz że ustrzelił tytuł króla strzelców w drugiej lidze belgijskiej, w Royalu Antwerpia, który jest klubem filialnym angielskiego giganta. Trafiają tam na wypożyczenie młodzi zawodnicy, którzy nie mieszczą się w szerokim składzie Czerwonych Diabłów. Jego transfer do Manchesteru wiązał się z celami marketingowymi (pozyskanie fanów-klientów na ogromnym rynku azjatyckim), niż walorami czysto piłkarskimi. Z Warszawy odeszli młodzi, nie mieszczący się w składzie (póki co na wypożyczenie) Artur Jędrzejczyk oraz Adrian Paluchowski.

Z kolei Lech pozyskał jednego, ale być może najlepszego piłkarza, jaki trafił do Polski tej zimy. Mowa o utytułowanym (4 mistrzostwa, 1 puchar kraju) Białorusinie, Siergieju Kriwcu. Nieprzypadkowy zawodnik strzela przecież gole Juventusowi czy Anderlechtowi w europejskich pucharach. Do tego w swojej lidze zdobywał ich sporo, w ostatnim sezonie aż 14, a jest przecież pomocnikiem! Za jedyną stratę należy uznać Hernána Rengifo, który był skonfliktowany z działaczami i musiał odejść.

Nie lepiej było (choć panował większy ruch) w drużynie mistrza Polski - Wiśle Kraków. Odszedł zasłużony dla klubu Mauro Cantoro, chcąc podjąć nowe wyzwanie, jakim jest walka o utrzymanie w lidze z Odrą. Wykupił swój kontrakt Ilie Cebanu, który mimo że nie grał sensacyjnie, zmienił klub na lepszy, bo mistrza Rosji - Rubin Kazań. Jednak w transferze tym maczał palce jego ojciec Paweł, prezes mołdawskiej federacji piłkarskiej. Największym osłabieniem może okazać się jednak strata na rzecz Śląska Piotra Ćwielonga, któremu brakuje właściwie wspomnianej już wcześniej skuteczności, bo grać potrafi. Ubytki te Wisła zrekompensowała sobie obcokrajowcami. Do ataku przybył król strzelców ligi bułgarskiej, Georgi Christow, wypożyczony z Lewskiego Sofia. Pomoc wzmocnił były gracz klubów francuskich m.in. Auxerre - Senegalczyk Issa Ba. Obrona doznała dużego wzmocnienia po powrocie z Rosji ostoi defensywy ostatnich lat, Brazylijczyka Clébera. Natomiast najbardziej zabawnie, a zarazem żałośnie, wygląda serial pt. "Kto zastąpi niepewnego Pawełka?", który to po nie dogadaniu się klubu z kolejnymi bramkarzami (a było ich w ciągu roku już ponad 20) trwa dalej, a wygrał po raz enty, tani w utrzymaniu, Marcin Juszczyk.

Nie zapominajmy, że okno transferowe w niemal całej Europie, zostało zamknięte już 1 lutego. Dlatego piłkarze, którzy trafili do nas w lutym lub zupełnie na samym końcu tego miesiąca, byli po prostu za słabi na lepsze bądź lepiej płatne ligi i z braku innych ofert, podpisali tu kontrakty. Zwraca uwagę też fakt, że im lepsza pozycja w lidze po rundzie jesiennej, tym mniej transferów. Ogólne zadowolenie z obecnego stanu posiadania nie jest zbyt perspektywicznym myśleniem, chociażby o rozwoju klubu, czy o sukcesach w europejskich pucharach.

Na zakończenie poruszę wątek dość istotny. Dlaczego naszą ligę nie opuściły "gwiazdy"? Wiele przecież spekulowało się o odejściu najlepszych, takich jak: Marcelo, Junior Diaz, Stilic, Peszko, Lewandowski. Jednak wszyscy oni pozostali w swoich klubach. Pytanie więc brzmi, czy świadczy to o coraz lepszym zarządzaniu naszymi drużynami przez prezesów, którzy są w stanie zatrzymać najlepszych graczy, a liga ma coraz większą renomę? Czy po prostu piłkarze ci są za mocni na naszą ligę, a za słabi na każdą lepszą? Czy większość tych spekulacji nie była po prostu „kaczką dziennikarską”, mającą tylko sztucznie podtrzymać zainteresowanie naszymi rozgrywkami, które mają bardzo długą przerwę zimową? Pytanie to pozostawię bez odpowiedzi..

Podsumowania transferów w zimowej przerwie Ekstraklasy sezonu 2009/2010 dokonał Marek "Szaku".


  
Unibet.com wszystkim swoim nowym klientom oferuje super BONUS 200zł!!! To aktualnie najwyższy bonus na rynku! Szczegóły KLIKNIJ TUTAJ
    NASI EKSPERCI  ( kliknij na flagę ) 
LIGA UPDATE ARCHIWUM
Liga Polska 05.06.2012 15:20 Zobacz
Liga Angielska 13.05.2012 03:52 Zobacz
Liga Niemiecka 05.05.2012 03:33 Zobacz
Liga Hiszpańska 10.04.2012 02:02 Zobacz
Liga Włoska 11.05.2012 03:01 Zobacz
  

     DJ SOSNA TYPY   
      POWIADAMIANIE E-MAILEM   
Powiadamianie o aktualizacji na Bet1x2:
Twój e-mail:
Imie (lub nick):
      OSTATNIO NA FORUM   
    
      INFORMACJE   


      Bet1x2   (o nas)    Las Vegas Drink
      Tylko Piłka    Trefik

Kursy walut
Money.pl - Serwis Finansowy nr 1
NBP 2017-12-11
USD 3,5633 -0,49%
EUR 4,2038 +0,03%
CHF 3,5965 +0,11%
GBP 4,7646 -1,27%
Wspierane przez Money.pl
      PARTNERZY   



Current time in Las Vegas (Nevada)


  Portal Bet1x2 prowadzony jest w języku polskim i adresowany do Polaków zamieszkałych poza terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Strona internetowa Bet1x2.net jest serwisem niekomercyjnym. Treœści na niej zawarte mają charakter zabawy i są zamieszczane przez pasjonatów sportu w celach informacyjnych. Typujemy dla zabawy rozstrzygnięcia meczów. Jesteœmy przeciwni hazardowi. Masz problem z hazardem? SprawdźŸ anonimowihazardzisci.org i hazardzisci.org/forum